PositiveMe.pl

O radości i satysfakcji - część I

Skąd taka naturalna powaga zamiast naturalnej radości i swobody? Jak to się dzieje, że ciężko o autentycznie wyrażane uczucie radości, zadowolenia, takie wyczuwalne przez innych, swobodne, o śmiech po prostu?
Bartosz Płazak
Bartosz Płazak

„Przychodzi pół baby do lekarza, lekarz: co pani jest? Ba.” To jeden z moich ulubionych dowcipów. Prawdopodobnie pamiętam go bo jest krótki i dlatego, że jakoś wyjątkowo długo się z niego śmiałem, kiedy go pierwszy raz usłyszałem mając 14 lat. Cała wieczność, a jednak go pamiętam.

Spotykam różne grupy osób dorosłych. Bankowcy, ubezpieczeniowcy, pielęgniarki, inżynierowie, sprzedawcy, prawnicy, lekarze, urzędnicy, menagerowie, liderzy, specjaliści, pracownicy fizyczni, nauczyciele, hotelarze, pracownicy HR, programiści, projektanci, studenci studiów podyplomowych i studiów dziennych, najwięcej pracuję z grupami trenerskimi. Prowadzę dla tych grup warsztaty, niekiedy wcześniej ustalam zakresy programowe, badam potrzeby…

Od lat czuję, czuję że muszę hamować moją naturalną skłonność do humorystycznych, zdystansowanych, żartobliwych - by nie rzec – obśmiewających, reakcji wobec pewnych zjawisk zewnętrznego świata, które towarzyszą mi i pewnie wszystkim ludziom. Jednym słowem: trenuję powagę. Nawet już nie dyskutuję z tą moją częścią, która mówi: „śmiej się, oni to rozumieją tylko muszą udawać tę powagę”. Na wszelki wypadek jestem poważny. Do czasu oczywiście, ale o tym za chwilę.

Kiedy się spotykamy na salach szkoleniowych mam wrażenie, że uczestnicy spodziewają się powagi w trakcie zajęć a jednocześnie trochę się obawiają jak ja to zrobię, by nie było za poważnie. Oczywiście wiele jest innych czynników, które wpływają na to, że na początku spotkań z grupami jest inaczej niż w dalszej części, nie musi to być nastawienie uczestników czy moje. Jest proces grupowy, są wniesione doświadczenia, oczekiwania, nastroje, emocje, jest tradycyjne podejście do nauczyciela czyli z szacunkiem (co może oznaczać powagę). No i trener też na wszelki wypadek poważny… Ja jednak identyfikuję pod tym wszystkim subtelną tendencję do nie śmiania się nie cieszenia się, nie przeżywania radości, a może raczej tłumienia jej na wszelki wypadek. Bo przecież z czego, bo dlaczego, bo co powiedzą inni, bo od dawna tak funkcjonuję i zapomniałem jak to jest się pocieszyć czy pośmiać… Dużo tych… (trzykropków). Bo też wiele do powiedzenia jeszcze i niedopowiedzenia w tym akapicie.

Skąd taka naturalna powaga zamiast naturalnej radości i swobody? Jak to się dzieje, że ciężko o autentycznie wyrażane uczucie radości, zadowolenia, takie wyczuwalne przez innych, swobodne, o śmiech po prostu?  

Lubię czytać książki Aleksandra Lowena, psychoterapeuty, psychiatry amerykańskiego, twórcy nurtu pracy z ciałem zwanego bioenergetyką. Jego język, sposób przekazu a przede wszystkim zawartość jego książek bardzo do mnie trafiają. Mówi o rzeczach ważnych, pomijanych często. Mówi wprost nazywając po imieniu zjawiska, które ja też dostrzegam w otaczającej mnie rzeczywistości i wypełnia luki w mojej wiedzy tym co dotyczy ciała i energii życiowej.

Aleksander Lowen opisuje przypadki klientów, którzy bardzo wiele osiągnęli w życiu, jednocześnie płacąc za to bardzo wysoką cenę. Osiągnęli to, co jako ludzie naszego materialistycznego społeczeństwa w domyśle powinni osiągnąć czyli sukces materialny, jednak zapłacili za to wysoką cenę. Tą ceną jest dostęp do swojej życiowej energii. Do tej jej części, która powoduje, że czujemy, że żyjemy. Do radości.
Radość i jej przeżywanie to sens naszego życia według Aleksandra Lowena. To właśnie przeżywanie radości jest tym, co nas buduje, wzmacnia, podnosi chęć do życia. To do niej prowadzą prawdopodobnie nasze działania kiedy je podejmujemy. To ona zasadniczo jest sukcesem, pełnią, której szukamy i dążymy do niej, przynajmniej do pewnego wieku

Tagi

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treścia zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Warto przeczytać

Poczuj… może nigdy nie czułeś… - postać na progu

Poczuj… może nigdy nie czułeś…

Radość
środa, 24 stycznia 2018, 17:12
Czas na dorośnięcie, wyjście z klatki. Ze szczególnym uwzględnieniem uważności chwili obecnej i mądrości płynącej z serca i z ciała. Ciało nigdy nie kłamie, a serce najlepiej prowadzi. To czego potrzebujesz, całą Mądrość, nosisz w sobie.
O radości i satysfakcji

O radości i satysfakcji - część II

Radość
czwartek, 18 stycznia 2018, 15:47
W społeczeństwach opartych na władzy mało jest radości. Radość jest obłożona granicami, restrykcjami, w niektórych środowiskach nie wypada się cieszyć czy nawet uśmiechać.

Zobacz również

Pogoń za szczęściem
Radość
czwartek, 30 listopada 2017, 18:45

Pogoń za szczęściem

Czy ktoś nie pragnie być szczęśliwy? We współczesnej kulturze zachodnioeuropejskiej...